Jezioro Narie – okonie na spinning

Sezon w pełni. W te lato łowię bardzo intensywnie – chyba pierwszy raz w życiu byłem na rybach 7 dni pod rząd. Mam przez to trochę zaległości na blogu, ale jak wiecie lepiej pogodę wykorzystać przebywając nad wodą niż przed komputerem. Z pewnością zimą tego czasu będzie więcej, więc i aktualizacje będą częstsze. Teraz do maksimum wykorzystuję sprzyjającą aurę.

Na przełomie czerwca i lipca kilka dni spędziłem w Bogaczewie położonym nad jeziorem Narie (woj. warmińsko-mazurskie, powiat ostródzki). Jest to jezioro rynnowe z pierwszą klasą czystości wody. Bardzo urozmaicone dno – górki podwodne i rynny. Maksymalna głębokość to ponad 43 m.

Pisałem o tym jeziorze już wcześniej, zainteresowanych odsyłam do artykułu – jezioro Narie. jezioro Narie BogaczewoBogaczewo jezioro NariePoprzednie moje łowienie na tym jeziorze nie było udane, zresztą nie tylko ja miałem takie efekty. Ostatnie lata były marne i zastanawiałem się czy nad tym jeziorem da się jeszcze coś złapać – tak normalnie bez łódki i echosondy. W maju zrobiłem mały rekonesans, szukałem ciekawych miejsc, ale większość miejscówek zarośnięta, z trudnym dostępem do wody. Dlatego też postanowiłem przejść się po pomostach i właśnie na jednym z nich zauważyłem w wodzie duże stada okoni i wzdręg. To mnie trochę pozytywnie nastawiło, dlatego też postanowiłem wykorzystać kilka wolnych dni i przyjechać pod koniec czerwca, gdzie nie ma jeszcze tak dużo ludzi. Celem łowienia okonie na spinning.

Pierwsza rzecz jaką zrobiłem od razu po przyjeździe to zakup zezwolenia na wędkowanie na tym jeziorze. Zezwolenie można wykupić, albo w “Rybaczówce” – Bogaczewo 102, lub w sklepie rybnym w Morągu przy ul. 3 Maja 2. Tygodniowe pozwolenie kosztowało 75 zł.

Sprzętu spinningowego nie brałem ze sobą dużo. Wziąłem 2 wędki: Konger Equs Tango DX 270/1-12 g do łowienia z opadu i  Dragon Nano Force Spinn 18 o długości 2,13 i ciężarze wyrzutowym 3-18 g do metody drop shot. De facto używałem tylko tej pierwszej, bo okonie nie stały przy dnie tylko w toni. Z przynęt tylko gumy pod okonia, jak również lekkie główki. Odpuściłem całkowicie łowienie szczupaków gdyż w miejscu, w którym łowiłem było około 10 metrów.

Do przynęt wrócę za chwilę. Zacznę od tego, że łowiłem na żyłkę Dragon HM80 – 0,14 mm. Wytrzymałość według producenta – 2,78 kg. Koszt tej żyłki poniżej 25 zł. Główkę jigową wiązałem bezpośrednio do żyłki. Od pewnego czasu łowiąc okonie staram się unikać krętlików z agrafką. Moim zdaniem ma to wpływ na ilość brań, dlatego staram się te ogniwo wyeliminować z zestawu. Jedni powiedzą, że to uciążliwe, bo trzeba wiązać cały czas. Jednak nie jest to duży problem i te 2 minuty warto poświęcić na zawiązanie. Dużo szybciej zawiążę na nowo, niż zdejmę główkę z tych niezapinanych agrafek. Przed każdym następnym łowieniem sprawdzam ostatnie 30-40 cm żyłki czy nie ma żadnych przetarć, zagięć. Jeśli coś na tym odcinku mi się nie podoba to odcinam newralgiczny kawałek i wiążę na nowo.

Słów kilka jeszcze o główkach jigowych, bo tutaj trochę ich przetestowałem. Szukałem jakiegoś rozwiązania na Keitechy (model Easy Shiner), które nie są jakoś specjalnie wytrzymałe. Na 3″ gumy polecam główki trójkątne z delikatnym kołnierzem – Phoenix Fin Jig. Delikatny kołnierz zapobiega ściąganiu się gumy przy rzucie. Przy braniu to praktycznie każdy okoń delikatnie ją ściągnie, ale przeszkadzało mi to przede wszystkim przy rzucaniu i drobnych otarciach przynęty z roślinnością. Główki okrągłe bez kołnierza są dobre do pierwszego kontaktu z rybą. Później taki Keitech Easy Shiner nam ciągle spada. Próbowałem to podkleić, ale to zdaje egzamin tylko na jeden atak okonia. Później robi się to samo. Przy 3″ Keitechach używam już tylko główek trójkątnych. Główki trójkątne w opadzie fajnie lusterkują, co też skutecznie przyciąga rybę do ataku. Przyzwyczaiłem się do tych trójkątnych główek i ostatnio większość swoich przynęt w nie zbroję. Nad Narie używałem główek jigowych od 0,8 – 2,5 g. Cięższe główki nie zdawały egzaminu. Okonie w tym okresie zdecydowanie wolały mniej agresywny opad.

 I ostatnie ogniwo przynęta. Stosowałem przede wszystkim gumy Keitech Easy Shiner w rozmiarach 2″ i 3″. Była też Tanta od FishUp, Tioga od Lucky Johna. Te przynęty z pewnością znacie z wcześniejszego artykułu – przynęty na okonia. Odsyłam do tego artykułu, gdyż tam sporo wyjaśniłem odnośnie kolorów.

Same łowienie z pomostu to rzuty na odległość 10-15 metrów. Kasowanie luzu i czekanie na okoniowy atak. Brania następowały podczas opadu, lub delikatnego podciągania przynęty. To była cała filozofia łowienia. Pora dnia – szczerze bez znaczenia. Łowiłem hurtowe ilości okoni rano, po południu gdzie obok pływali ludzie, a młodzież skakała do wody. Okoń stał stadami, więc praktycznie co rzut to branie. Były to naprawdę fajne grube garbusy pomiędzy 20-30 cm. Są też i większe sztuki, bo naocznie podczas mojego pobytu widziałem. Jest też pewna analogia – jeśli był spad okonia, choć to działo się bardzo rzadko to brania na jakieś kilka minut ustawały.jezioro Narie rybyokoń jezioro Narie

Podczas tego krótkiego urlopu złowiłem naprawdę niezliczoną ilość okoni. Cieszy fakt, że jezioro Narie powoli się odradza. Tam był olbrzymi potencjał i kto wie może z czasem wrócą lepsze czasy dla rybostanu tego jeziora. Z innych ciekawostek miejscowi łowili piękne płocie, które były w granicach 30 cm. Pod kątem wędkowania bardzo udany urlop, oby więcej takich wyjazdów. Na przyszły sezon trzeba pomyśleć o środku pływającym i echosondzie, żeby w pełni wykorzystać możliwości jakie stwarza te piękne jezioro. Do zobaczenia nad wodą!

Oceń artykuł:

BeznadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (2 głosów, średnia ocen: 5,00 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *